Dzisiaj ze zdumieniem obserwowałem rodzącą się
rozpiętość pomiędzy spółkami największymi,
a tymi mniejszymi i średnimi. Kiedy kapitał
wyraźnie powracał do największego segmentu spółek,
te mniejsze były zupełnie zapomniane. Handel
na nich zamarł.
Czy nie wygląda to trochę tak, jakby na rynek
trafił gorący kapitał, który wchodzi tylko w spółki,
które gwarantują szybką możliwość ucieczki?
Aby było jeszcze bardziej zawile - dzisiaj
rosły tylko niektóre rynki (francja ponad 2%,
a w przeciwwadze był indeks brytyjski, który
dopiero na koniec sesji zyskał na wartości).
Dzisiaj całe popołudnie głowiliśmy się nad tym,
jak zinterpretować rynek, aby dobrze go zrozumieć.
To teraz bardzo trudne! Chciałbym być też dużym
optymistą przy podejmowaniu dzisiejszych decyzji,
ale nie potrafię z kilku względów:
1)Nie ma wzrostu na szerokim rynku, więc fundusze
inwestycyjne nie zyskają dużo, a więc i nie można
liczyć na jakiś przypływ gotówki na giełdę z tej
strony (trudno twierdzić, ze kapitał przypłynie,
jeśli fundusze nie będą zyskiwać. Sprawdź zresztą
prosze sam, jak wygląda teraz wycena funduszy po
ostatnich wzrostach. One radzą sobie słabo bez
wzrostu szerokiego rynku).
2) Zobacz na Wielką Brytanię, ledwo zipie. Średnie
spółki w Niemczech na minusie. Dzisiaj mniej więcej
tylko połowa indeksów światowych mogła cieszyć
się wzrostami.
3) Wzrost był bardzo wybiórczy i dotyczył przede
wszystkim WIG20 (nie liczę ostatnich 15 minut sesji).
4) Cały wzrost wygląda tylko na dyskontowanie Planu
Paulsona (dzisiaj dane w USA są fatalne, gdzie
normalnie notowalibyśmy mocne spadki. Potwierdza
to więc tezę, że wzrost, to jedynie dyskontowanie
planu Paulsona, a nie zdrowy impuls rynkowy).
5) Jutro jest piątek, co się stanie przez weekend?
Zwykle otrzymywaliśmy dawkę złych informacji.
6) Z jakimikolwiek decyzjami byłbym skłonny zaczekać
do początku przyszłego tygodnia bo jak sądzę, jak
plan Paulsona przejdzie, będzie jeszcze jeden wzrost,
zaraz realizacja zysków (rośniemy przecież pod
informację, a giełda rządzi się zasadą, aby kupić
plotkę i sprzedać informację. Po ogłoszeniu informacji
giełdy dopiero pokażą, jakie silne mają nogi. Patrząc
jednak na wybiórczy wzrost - na chwilę obecną - słabe).
Podejmując dzisiaj decyzję o pozostaniu poza rynkiem,
zdajemy sobie sprawę, że może nam uciec szybki wzrost,
lecz ryzyko inwestycji w tej chwili, szczególnie
w fundusze akcyjne, jest bardzo duże. Wzrost ten nie
wygląda na trwały i taki raczej nie będzie.
Jeżeli wzrost będzie prowadzony w sposób stabilny,
wejdziemy w rynek w przyszłym tygodniu. Przy inwestycji
czasem lepiej przepuścić dziką rzekę, a wejść w spokojny
strumień, który da stabilne, pozbawione nerwów, źródło
zarobku.
ps. na niektórych indeksach europejskich można zaobserwować
(na razie) powrót pod wyłamaną formację RGR. Nie chcę
krakać, ale jeśli indeksy odbiją się od linii szyi,
czekają nas dynamiczne spadki. Bądźmy cierpliwi. Moment
naszej inwestycji średnioterminowej jest już blisko,
ale wydaje nam się iż do wykończenia ruchu brakuje jeszcze
jednej fali spadkowej. Indeksy sygnalizują, iż mocniejsze
spadki mogą nadejść i wykończyć ruch.
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz