Tkwimy w zawieszeniu, pomiędzy luką hossy z piątku
i luką bessy z wtorku i trudno być w tej chwili
wyrocznią, z którą luką rynek sobie w efekcie poradzi.
Od góry indeksy są dodatkowo ograniczane przez opadające
średnie kroczące i myślę, że dopiero od przymiarek do
ich pokonania należy uzależnić podjęcie inwestycji na
rynku.
Odnoszę wrażenie, że rynek jest mocno zdezorientowany
co do możliwości wyboru kierunku, w którym ma iść.
WIGowi20 bardzo ciążą PEKAO i PKO, które nie bardzo
mają się siłę dzwignąć (na samą negatywną informację
z rynku USA reagują - jako sektor bankowy - bardzo
negatywnie). W opozycji stoją natomiast spółki paliwowe
(PKN i LTS), których obraz techniczny już w bardzo
krótkim czasie może stworzyć okazję do wzrostu.
Sektor bankowy i paliwowy razem się znosi, więc mnie
samemu trudno sobie wyobrazić jakość wzrostu bez
głównego motoru indeksu (banki).
Do wzrostu potrzebna nam jest jeszcze szerokość rynku
rosnącego (gdzie więcej spółek będzie na wartości
zyskiwać, a nie tracić), a z tym wciąż nie jest
najlepiej.
Wydaje mi się, że rynek mimo wszystko będzie chciał
podjąć próbę wzrostową (mam na uwadze to, że wobec
krytycznej sesji w USA niechętnie traciliśmy na
wartości). Kwestią otwartą jest tylko to, czy stanie
się to jutro, w piątek czy może w nadchodzącym
tygodniu (dłużej rynek nie będzie w stanie utrzymać
się w konsolidacji, ponieważ średnie albo go zaczną
spychać, albo rynek zacznie je pchać w górę). Kiedy
rynek wykaże pewniejsze symptomy do wzrostu, zajmiemy
pozycje na rynku.
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz