Ocena dzisiejszej sesji nie jest łatwa, a z racji
jej finiszu w przypadku indeksu WIG20 na poziomie
ograniczenia bessy - skrajnie trudna.
Trudno jest bowiem ocenić, czy inwestorzy nie
dokonają odwrotu od rynku akcji właśnie w chwili,
kiedy dotarli do najważniejszego oporu na wykresie
świecowym WIG20.
Zwyżce w trakcie dzisiejszej sesji bardzo pomogła
wyjątkowo mocno spadająca cena ropy naftowej typu
Brent oraz rosnące kontrakty terminowe w USA.
Zanim przystąpiłem do pisania tego raportu, musiałem
ochłonąć na spacerze i wyciągnąć wnioski z sesji.
Bardzo negatywnie odbieram mocno wykupiony rynek
sektora bankowego, który w rzeczywistości odpowiedzialny
jest za zwyżkę rynku. To obecnie jego motor napędowy.
W opozycji do rynku stał dzisiaj KGHM, który podejmuje
już pierwsze próby wyłamania się z konsolidacji
w dół. Z konsolidacji wyłamał się dzisiaj PKN, któremu
pomogła jedynie ostatnia część sesji.
Zakładając więc, że rynek banków jest wykupiony,
a sektor surowcowy nie ma siły rosnąć, nie łatwo jest
wyciągać wnioski co do możliwej trwałej kontynuacji
ruchu wzrostowego. Obecny stan rzeczy mi na to nie
pozwala. Zdanie jestem w stanie zmienić dopiero
w chwili, kiedy pozostała część ważnego rynku przyłączy
się do wzrostu i stanie się on stabilny - a nie szalony
i wybiórczy.
Negatywnie patrzę też na sesję w USA, która po bardzo
mocnym otwarciu (powody indentyczne, co u nas),
swoje notowania zakończyła niezbyt okazale (na Nasdaq
wręcz uderzenie bessy).
Wracając jednak do naszego rynku - na WIG20 na poziomie
2650 punktów przebiega granica, której podczas dzisiejszej
sesji pokonać się nie udało. Jest to praktycznie linia
ograniczenia bessy. Od jej ewentualnego pokonania
i dalej - jakości wzrostu, należy uzależnić dalsze
poczynania na rynku. Przy jednak szaleńczym postępowaniu
rynku, trzeba być ostrożnym.
wtorek, 13 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz